Wrocławskie pustkowie
by piter82Ależ się w tym Wrocławiu narobiło. Ci bardziej wiekowi kibice pewnie pamiętają koniec lat 80.-tych, będących dla dolnośląskiego sportu niezmiernie urodzajne. Stolica Dolnego Śląska, miała wtedy nie tylko swoich przedstawicieli w ekstraklasach najbardziej rozpoznawalnych dyscyplin sportowych, lecz również z łatwością można rzec, że w każdej z nich wiodła prym. Wydarzył się wszak nawet taki sezon, gdy najbardziej utytułowany wrocławski klub sportowy Śląsk zdobywał mistrzostwo w wielu konkurencjach naraz – w 1976 roku był najlepszy w baskecie, szczypiorniaku i piłce nożnej, osiągał bardzo dobre miejsca w podnoszeniu ciężarów, zapasach, pływaniu czy boksie. Tłuste lata jednak dobiegły końca, a kto wie czy jeszcze kiedyś nadejdą. Jak sytuacja we wrocławskim sporcie ma się obecnie, każdy z pewnością zdaje sobie sprawę. Basket, jako sport niszowy, uzbierał w TBL drużyny z mniejszych i średnich aglomeracji, dla siedemnastokrotnych mistrzów Polski nie ma w niej miejsca. Oczywiście dlatego, że dwa lata temu zbankrutował i od tamtego okresu nikt nie chce (albo nie wie jak) go wskrzesić. Podobnie jak z koszykarskim Śląskiem sprawa się tyczy z tym, który jest kilkunastokrotnym mistrzem kraju w piłce ręcznej. Piłkarze ręczni Śląska podzielili losy koszykarzy i nie wiadomo co z nimi będzie. Siatkówka jest w mieście całkowicie martwa, a choć piłka nożna wciąż we Wrocławiu żyje, co to za życie… Piłkarze Oresta Lenczyka za jego kadencji umieją tylko remisować, wcześniej za Ryszarda Tarasiewicza dostawali z każdym. Arena na Mistrzostwa Europy jest prawie gotowy i po mistrzostwach ma służyć właśnie zawodnikom Śląska. Problem w tym, iż jeżeli wrocławscy zawodnicy dalej będą kopać piłkę piszczelami, to piłkarska arena będzie służyła ekipie pierwszoligowej. A to byłby przecież istny skandal. Niedobrze się dzieje z tym wrocławskim sportem, oj niedobrze źle. Formę trzymają już chyba tylko żużlowcy Betardu, choć i oni od dawna nie wywalczyli medalu.